Uff, jak dobrze, że już rano. To, co działo się wczoraj znajdziecie tutaj, a my możemy uciec z hostelu i cieszyć się nowymi miejscami.  I to nie byle jakimi, bo dzisiaj czekają na nas najpiękniejsze plaże północnej Hiszpanii i szlak, który wiele osób pokonało z buta, czyli droga do i samo Santiago de Compostela. A na koniec Vigo i info, czy warto tam pojechać.

 

Kaskadowe miasteczka lubimy najbardziej!

W cenie hotelu nie było śniadania, a nam jak zwykle szkoda było czasu na jedzenie, więc zadowoliliśmy się jogurtem z bułką i w drogę. 30 km od Aviles znajduje się przecudowne miasteczko Cudillero. Nie wiem, co nas tchnęło, aby własnie tam zajechać, pewnie nic, po prostu było nad morzem i było po drodze. Jest to kaskadowo położona wioska rybacka, z uroczym portem, małymi uliczkami i uśmiechającymi się do turystów ludźmi 🙂

Samochód zostawiliśmy gdzieś w miasteczku i rozpoczęliśmy proces szlajania.

 

Cudillero

 

Cudillero

 

Cudillero
To miasteczko właśnie budziło się do życia. Miło było popatrzeć, jak otwierają się knajpki, piekarnie, jak ludzi witają się przychodząc do pracy

 

Cudillero

 

Poszliśmy najpierw w jedną stronę wzdłuż brzegu – aż do latarni.

 

Cudillero

 

A później w drugą, do portu i wzdłuż betonowego mola. W Cudillero byliśmy może z 1,5h, a zwróćcie uwagę jak zmieniała się pogoda.

 

Cudillero

 

Cudillero
Tak, przyznaję się, podczas podróży bardzo aktywnie wrzucam fotki na instastories i robię je głownie telefonem 😉

 

No dobra, jedziemy dalej, bo przecież plaże czekają, a mi bardzo zależało, aby zobaczyć Playa del Silencio. Jedzie się tam przez mroczny, ale bardzo urokliwy las.

 

Playa del Silencio

 

Playa de Silencio i nieprzychylna pogoda

W samochodzie pogoda była cudowna, ale w kościach czuliśmy, że szybko może się to zmienić. Pora roku i zachmurzenie sprawiły, że plaża del Silencio ukazała się nam jako prawdziwa ostoja ciszy i tajemniczości. Mam nadzieję, że niedługo uda nam się tam wrócić i połazić trochę po klifach, a nie tylko zjeść słonecznik na ławeczce na górze i delektować się widokiem 🙂

 

Playa del Silencio

 

No i jak coś ma się popsuć, to się popsuje! Kolejnej plaży już nam się nie udało zobaczyć. Tak bardzo chroniłam swój ukochany aparat, że jedyną fotę, jaką z niej mam, zrobiłam telefonem, więc Wam jej nie pokażę 😉 Na szczęście T. nie przejął się tak bardzo swoim sprzętem i deszcz mamy udokumentowany.

 

Playa del Silencio

 

 

Czas na Santiago de Compostela

Pada coraz mocniej, więc jedziemy do stolicy Galicji. I pierwsze wrażenie super – hiszpańskie miasteczko, małe uliczki, ale coś wisi w powietrzu. Coś niedobrego…

 

Santiago de Compostela
Miasto zarasta

 

Santiago de Compostela
Pozowanie nie idzie mi najlepiej, ale kiedyś się nauczę 🙂

 

Katedra Santiago de Compostela nawet w remoncie robi wrażenie… Z takich ciekawostek historycznych, to jest to miejsce docelowe drogi św. Jakuba Starszego, jednego z 12 Apostołów. Skończono ją budować w 1128 roku i od tamtej pory nagromadziło się tam naprawdę dużo dzieł sztuki, z licznymi rzeźbami na czele. W 1985 wpisano ja na listę UNESCO.

 

Santiago de Compostela
Katedra Santiago de Compostela

 

Santiago de Compostela
Plaza de la Quintana

 

Santiago de Compostela
Katedra Santiago de Compostela

 

Santiago-de-Compostela

 

Santiago-de-Compostela

 

Santiago-de-Compostela
Plaza de la Quintana

 

I przyszedł czas na chwilę zadumy – czy naprawdę musi to tak wyglądać? Miasto oprócz pielgrzymów, którzy nie koniecznie oddają należyty szacunek temu miejscu, pełne jest kiczu. Ja rozumiem, że biznes można zrobić na wszystkim, ale na machającym papieżu? Serio?

 

Santiago-de-Compostela

 

 

Wieczorny spacer brzegiem zatoki Oceanu Atlantyckiego

Delikatnie zniesmaczeni udajemy się do Vigo, gdyż tam czeka na nas nasz kolejny nocleg – Hotel Vigo Plaza, który z czystym sercem mogę polecić. Bardzo miła obsługa, świetna lokalizacja i całkiem fajny widok na miasto. Aż żałowałam, że byliśmy tam tylko 1 noc, bo okazało się, że był najlepszy ze wszystkich, które podczas tej wycieczki odwiedziliśmy (no oczywiście oprócz noclegów w samochodzie, ale z niezapomnianymi zachodami i wschodami słońca ;))

 

Vigo

 

Vigo

 

Vigo

 

Bardzo ciekawą rzeźbę spotkaliśmy przy Avenidas, niedaleko Ría Maritime Station.

 

Vigo
El Salto (The Jump) rzeźbiarza Francisco Leiro

 

W Vigo jest druga, El Nadador (The Swimmer), ale do niej nie udało nam się dotrzeć.

 

Vigo

 

Vigo

 

Vigo
Rzeźba mężczyzny, przygotowującego się do podróży statkiem

 

Vigo

 

Vigo nas zauroczyło – nie jest duże, ale można w nim spędzić naprawdę miło czas. Spacery, fajne knajpki, pyszne tapas no i prawie ocean – czego chcieć więcej?