Jeszcze tylko 6 dni i Wietnam stanie przed nami otworem! Cała wycieczka zajmie nam 16 dni, ale w samym Wietnamie będziemy 12. Tym razem lecę z T., ale przygotowania są identyczne, jakbym leciała sama 😉 Jaram się na maksa, bo nigdy nie byłam w PRAWDZIWEJ AZJI. Byłam w Japonii, ale to się nie liczy. Chcę doświadczyć tego chaosu i brudu, pojeździć skuterem po ulicach, na których jedyną zasadą jest brak jakichkolwiek zasad, zobaczyć Mekong, wodne targi i życie w delcie rzeki, spróbować podobno najlepszej kuchni oraz poobserwować ludzi. To ostatnie lubię najbardziej, ale ponieważ w Wietnamie będę po raz pierwszy i chciałabym zobaczyć wszystko, na „bycie” mogę nie mieć zbyt dużo czasu. Ale gdzieś to wcisnę. Na pewno 🙂

 

Jeszcze nigdy nie przeczytałam tylu blogów i nie obejrzałam tylu filmów na YouTube, co przed wycieczką do Wietnamu. Po powrocie powiem Wam, czy to było dobre, czy złe. Postanowiłam zrobić plan na bazie informacji zamieszczonych na innych blogach i w ogólnie pojętym internecie, a po powrocie dać Wam znać, co nie wyszło i dlaczego 🙂  Póki co plan idealny wygląda następująco:

 

Dzień pierwszy

Wylatujemy z Warszawy o 13.00 i pakuję się jedynie w plecak podręczny. Będziemy bardzo dużo się przemieszczać i kilka nocy spędzimy w autobusach lub pociągach. Duży, a przede wszystkim ciężki plecak nie wchodzi w grę. Kto go później będzie nosił? 😉

 

Dzień drugi

Lądujemy o 4:40 na lotnisku w Pekinie i mamy 15 godzin i 40 minut, aby ogarnąć wizę (która na szczęście jest darmowa) i dostać się na Wielki Mur Chiński. Jest kilka miejsc: Jinshanling oraz Simatai – niedawno było w remoncie, więc nie ma o o tym odcinku zbyt wielu informacji, Badaling – podobno bardziej turystyczne i  Mutianyu – tu jest zdecydowanie mniej ludzi, więc to będzie nasz cel. Trudniej się tam dostać, ale my nie damy rady?

Wyjście z lotniska zajmuje 2h i z portu lotniczego należy dostać się linią lotniskową do Dongzhimen (2 przystanki), następnie znaleźć linię 916, jechać nią do samego końca i tam wsiąść w H23 i H24. Bardzo bym chciała skorzystać z wyciągu krzesełkowego, bo uwielbiam takie widoki! Niby wszystko jasne, ale martwi mnie fakt, że wujek google mówi o 6h podróży autobusami, czyli mamy 2h wyjście z lotniska +6j dojazd + 2h na murze + 6h powrót. Z moich obliczeń przekroczyliśmy już czas na przerwę w Pekinie, ale co tam. Innym się udało, więc my też damy radę.

W razie czego w drodze powrotnej możemy skorzystać z przejazdu prywatnego.

O 20.20 mamy lot do Ho Chi Minh – niecałe 5 godzin, aby się przespać i zregenerować siły przed Sajgonem 🙂

 

mur chiński

 

Dzień trzeci

Na lotnisku jesteśmy o 1 w nocy. Odprawa i te sprawy, więc pewnie koło 4 znajdziemy się w Hostelu Aloha, gdzie wyjątkowo spędzimy 2 noce, za które zapłaciłam 36 zł (2 noce dla 2 osób). Instalujemy Ubera i Graba i mam nadzieję, że to nam ułatwi przemieszczanie się po mieście.

W Sajgonie planujemy zobaczyć:

  1. Nocne oblicze miasta, gdyż śpimy w imprezowej dzielnicy Ben Thanh,
  2. Księgarnię, gdyż mamy do niej 1 km, a ja uwielbiam książki,
  3. Muzeum Wojny,
  4. Notre Dame Cathedral,
  5. Na wielu blogach polecają też Central Post Office i Ratusz, czyli Ho Chi Ming City Hall, ale to pod warunkiem, że będą po drodze,
  6. Ben Thanh Market – 15 minut z buta – na pewno tam będziemy, zwłaszcza, że jest tam pyszna szamka.

A poza tym będziemy się szwendać…

Warto przeczytać:

 

Dzień czwarty

Kawkę i śniadanie pewnie jeszcze zjemy w Sajgonie, ale ok 10.30 zaczniemy kierować się w stronę Delty Mekongu. Pierwszą lokalizacją będzie Sa Dec, czyli kwiatowa wioska. Planujemy się tam dostać z pomocą FUTA Bus Lines. Podróż trwa ok. 3h i kosztuje 210 000 VND, czyli ok. 35 zł za 2 osoby.

Oprócz kwiatowej wioski znalazłam też info, że warto tam zobaczyć antyczny budynek i market. Zobaczymy, pochodzimy i podejmiemy decyzję, czy zostaniemy na noc, czy tego samego dnia pojedziemy do Vinh Long.

 

Dzień piąty

Minie nam pod znakiem organizowania i przeżywania wycieczki /spływu po Mekongu.

Jak to wyglądało?:

 

Mekong

 

Dzień szósty

Chciałabym zobaczyć market w Can Tho. Zobaczymy, czy się uda. Tak czy siak, jemy śniadanie i mkniemy do Mui Ne. Bardzo dużo się naczytałam o tej miejscowości w książce Andrzeja Mellera Czołem, nie ma hien, którą zdecydowanie odradzam. Nie jest dobrym wstępem do zwiedzania Wietnamu. Tak czy siak, Mui Ne chciałabym zobaczyć i piękne białe plaże też.

Wracamy więc do Sajgonu (3h), kawka, może jeszcze jakiś spacer i jedziemy do Mui Ne, jedynie 6h (270 000 VND, czyli ok. 45 zł za 2 osoby)  Tam będziemy odpoczywać, plażować, oglądać białe i czerwone wydmy, a także wąwóz.

 

Dzień siódmy

To Mui Ne ciąg dalszy – chwila relaksu każdemu się należy. Przynajmniej jeden dzień na całą podróż. No dobra, prawie cały, ponieważ o 18.00 jedziemy pociągiem do Da Nang.

 

da nang

 

Czas jazdy: 15h 21 min.

Cena: 1 212 000 VND, czyli ok. 200 zł

Na miejscu będziemy o 10.00, gotowi do podboju świata 🙂 Po przyjeździe spróbujemy się dostać do kompleksu świątyń My Son Temple. I jest szansa, że będziemy się posiłkować skuterem. Nie jestem przekonana do tego rozwiązania, ale niezależność od wietnamskich środków komunikacji jest pociągająca, a w tym wypadku chyba nawet konieczna. Może udałoby się nam zobaczyć jeszcze Marmurowe Góry, kto wie? Po powrocie do Da Nang w planie mamy most – wielką rękę, Pagodę Phap Lam, Dragon Bridge, ale to już nocą i co ważniejsze – z góry. I oczywiście wieczorne życie!

 

Dzień ósmy

Z Da Nang do Hoi An powinniśmy dostać się lokalnym busem za 40 000 VND, czyli ok. 6,60 zł za dwie osoby (coraz bardziej podobają mi się te ceny 😉 ). Wynajmujemy rower (o ile kondycja fizyczna pozwoli) lub skuter i mkniemy zobaczyć okoliczne pola ryżowe. Poszukamy też dowodów obecności Kazimierza Kwiatkowskiego.

 

Dzień dziewiąty i dziesiąty

Z Hoi An musimy wrócić do Da Nang, skąd pociągiem przez 13h będziemy jechać do Ninh Binh.

Cena: 1,198,000 VND, czyli niecałe 200 zł za 2 osoby.

 

ninh binh

 

A z Ninh Binh (myślę, że bez zbędnego zwiedzania) pojedziemy do Tam Coc (póki co jeszcze nie wiem jak, może uber zadziała, bo to tylko kilkanaście kilometrów), podziwiać piękne krajobrazy. Wcześniej też podziwialiśmy, ale w tym rejonie podobno przyroda jest obłędna. Skuter można wynająć za 100 000 VND za dzień, czyli 16 zł.

 

Chcielibyśmy przepłynąć Trang An i zobaczyć Hang Mua (widoki z góry warte są wdrapywania), ewentualnie jeszcze Świątynia Bich Dong i Kompleks Bai Dinh.

Warto też wskoczyć do Parku Narodowego Cuc Phuong.

Czy ktoś ma namiary na rozciągacz czasu? W tym rejonie na pewno nam się przyda.

Warto przeczytać:

 

Dzień jedenasty

W nocy z 31 marca na 1 kwietnia jedziemy do górskiej miejscowości Sapa.

Trasa wygląda następująco: Ninh Binh – Hanoi – 2h pociągiem.  Cena: 160 000 NVD, czyli ok. 30 zł za 2 osoby

Hanoi – Sapa – nocny 6-godzinny pociąg (22.00 – 4.00). Cena: 520 000 VND, czyli ok. 85 zł za 2 osoby

Tylko co o 4 rano robić w wiosce w górach, gdzie jest bardziej niż pewne, że będzie zimno.

 

Może od razu spacer do Cat Cat, aby poobserwować poranne życie największej mniejszości etnicznej w okolicy – H’mong ? Zobaczymy, czy nie będzie padało. No i fajnie byłoby zrobić jakiś trekking. Sapa jest dla mnie dość dużą niewiadomą.

Doczytałam się gdzieś, że równie piękne jest Ha Giang, tylko bez takiej liczby turystów. Może spróbujemy?

 

Dzień dwunasty

I znów mamy trochę ruchomy plan, bo albo z 1 na 2 kwietnia pojedziemy do Haiphong, a stamtąd do Cat Ba – nazwę można przetłumaczyć jako „Wyspa Kobiet”. Albo zrobimy to dzień później 😉 Wszystko okaże się na miejscu – czy wietnamskie góry na granicy z Chinami przypadną nam do gustu.

 

W obu przypadkach droga na Cat Ba będzie podobna:

Sapa – Hanoi – nocny 6-godzinny pociąg (22.00 – 4.00). Cena: 520 000 VND, czyli ok. 85 zł za 2 osoby

Hanoi – Haiphong – autobusem ok. 1h. Cena: 200 000 VND, czyli ok. 35 zł za 2 osoby. Autobusy jeżdżą co pół godziny 🙂

Haiphong – Cat ba – 5 km spacer z dworca do portu, a czemu nie 🙂 Później już tylko godzina płynięcia i jesteśmy!

 

W skład archipelagu Cat Ba wchodzi 350 wysepek, ale my skupimy się na tej największej 🙂 W planie zwiedzania mamy rzucić okiem na zatokę Ha Long z widokowego Fortu Cannon, zobaczyć jaskinię Quan Y – w czasie II wojny indochińskiej służyła jako sekretny szpital i pospacerować po Parku Narodowym – jest tam zagrożony gatunek małpy: gereza białogłowa. Czyż to nie piękna nazwa? Niestety bardzo rzadko można ją spotkać, gdyż populacja nie przekracza 100 osobników.  Ciekawie brzmi też Żabie Jezioro – Ao Ech, ale oczywiście wszystko zależy od pogody.

 

Warto przeczytać:

 

Dzień trzynasty

Jesteśmy coraz bliżej końca. Jeszcze tylko stolica 😉

Z Cat Ba do Hanoi jest bus – 4h jazdy, 520 000 VND, czyli 120 zł za 2 osoby.

W Hanoi jest dużo świątyń, kilka jezior, stare miasto, no i targi. No i jedzenie.

Warto przeczytać:

 

Dzień czternasty

To relaks, pamiątki, ostatni pyszny posiłek i lecimy na lotnisko. O 21.15 mamy lot do Ho Chi Minh – o 23.25 jesteśmy na miejscu.

Cena: 300 zł za 2 osoby

 

Dzień piętnasty

o 5:40 mamy wylot do Pekinu. Na miejscu jesteśmy o 11:35. 2h czekania na wizę i biegniemy zobaczyć Pekin. W mieście powinniśmy być ok. 14 – 15 i tym razem stawiamy na parki, Świątynię Nieba, jedzenie 🙂

Po powrocie postaram się napisać post: Piekin 2x po 15h 🙂

 

Dzień szesnasty

O 2:55 ruszamy w drogę powrotną do Polski. Trzymajcie mocno kciuki!

 

Jak Wam się podoba nasz pomysł na Wietnam?