Sa Dec to urocze miasteczko, położone nad rzeką Mekong. Bardzo chciałam zobaczyć ogród, z którego słynie. W głowie miałam tę ogromną ilość kwiatów, które widziałam na wielu zdjęciach w internecie. Zjedliśmy więc śniadanie w Sajgonie i ruszyliśmy w drogę.

 

Sa Dec Wietnam Mekong
Tak, to własnie ta porcja jedzenia dała nam energię do 22, kiedy zjedliśmy następny posiłek 😀

 

Jak dojechać do Sa Dec z Ho Chi Minh?

W sumie bardzo prosto. Dworzec – tam kupujesz bilet – i jedziesz ok. 3h. Można płacić kartą, ale akurat jak my chcieliśmy kupić bilet, to terminal nie działał. Na szczęście na terenie dworca jest bankomat, wiec można wszystko załatwić w miarę sprawnie. Później już tylko czekasz na autobus, który kiedyś przyjedzie. Obsługa i inni pasażerowie są na tyle uprzejmi, że jak powiesz kilku osobom, gdzie jedziesz, to na pewno dadzą Ci znać, jak tylko Twój autobus pojawi się na horyzoncie 😉

 

Sa Dec Wietnam Mekong
Czekamy sobie i obserwujemy

 

W trakcie drogi zatrzymaliśmy się w markecie pośrodku niczego. Mogliśmy zaopatrzyć się we wszystko: od jedzenia, po środku chemiczne i ubranie.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Co zwiedzić w Sa Dec?

Dojechaliśmy, obczailiśmy kilka ważnych punktów na mapie (w Wietnamie internet jest absolutnie wszędzie) i ruszyliśmy w drogę. Było prawie 40 stopni, a my z plecakami, ale daliśmy radę.

Trasa poprowadziła nas obok świątyni Chùa Kiến An Cung, która została zbudowana w latach 1924-1927 przez Chińczyków z Fujian.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Pośrodku głównej sali znajdował się ołtarz Quang Tracha Tona Vuonga. Figura została odlana w czerwonym brązie. Postać się uśmiecha i trzyma pas klejnotów. Obok podziwiać możemy dwóch innych bogów.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Po drugiej stronie ulicy stał piękny mur – pomnik. Był tak duży, że nawet mój szerokokątny obiektyw nie objął całego 😉

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

 

Kolejnym ważnym punktem na mapie Sa Dec był antyczny dom, w którym podziwiać można fotki Huynh Thuy Le i Marguerite Duras. Francuska pisarka urodziła się w kolonialnych Indochinach w 1914 r.  W wieku 15 lat Duras, mieszkając z matką i dwoma braćmi w Sa Dec, rozpoczęła romans z 27-letnim synem bogatego chińskiego właściciela ziemskiego. Ich skandaliczny romans posłużył jako inspiracja do bestsellerowej powieści Duras „Kochanek”, na podstawie której nakręcono film. Podobno we wnętrzu można oglądać fotki kochanków, ale potwierdzić nie możemy, bo nie byliśmy 😉

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

 

Teraz już tylko ogród, długo przeze mnie wyczekiwany. Dzieliła nas od niego jedyne godzina spacerku. Z przerwą na kawę trochę dłużej. Przypomnę, że kawa w Wietnamie jest przepyszna i poprawia nastrój w każdej sytuacji.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

 

Szliśmy wzdłuż „rzeczki”

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Mijaliśmy zrelaksowanych ludzi

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

I urocze przydomowe ołtarzyki

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Aż wreszcie dotarliśmy do bram…

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Flower Village Park, który podziwiałam na zdjęciach, w rzeczywistości wyglądał tak:

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Kwiatki były, ale na pewno nie w takiej jakości, ilości i kompozycjach, jakich się spodziewałam.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać. Ale jest nauka: przed wizytą w ogrodach z kwiatami zawsze trzeba sprawdzić, jak prezentują się one w porze roku, w której zamierzamy odwiedzić dane miejsce. Najwidoczniej końcówka marca to nie jest czas kwitnienia w południowym Wietnamie.

 

Z Sa Dec do Vinh Long

Odpoczęliśmy chwilę w pełnym słońcu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Niestety nie było tam Ubera ani Graba, nie znaleźliśmy też sensownej trasy do dworca, która poprowadziłaby nas inną częścią miasta. Ruszyliśmy więc dokładnie tą samą trasą, zniesmaczeni, zmęczeni i głodni.

Udało nam się dotrzeć do centrum i ustalić, który bus jedzie do Vinh Long. Rozsiedliśmy się w środku. O klimatyzacji mogliśmy jedynie pomarzyć, a mimo tego w autobusie było zdecydowanie chłodniej. Miałam też chwilę na podziwianie lokalnych zwyczajów religijnych.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

 

W Vinh Long znów nie dało się znaleźć żadnego kierowcy Ubera ani Graba, a do hotelu mieliśmy 8 km. Tak więc sobie szliśmy, z każdym krokiem coraz bardziej wykończeni, zdemotywowani i głodni. W głowie miałam jeszcze plan na następny dzień – płynąć Deltą Mekongu. Do tej pory nic nie udało nam się ogarnąć. Po drodze nie było miejsca, gdzie moglibyśmy coś przekąsić. Mijaliśmy ludzi, którzy właśnie wracali do domu, kościoły, w których trwały obrzędy, zakłady z mechanikami i dużą liczbą skuterów. Bawiliśmy się z napotkanymi zwierzętami, a jedzenia jak nie było, tak nie ma.

 

Uwaga na jedzenie w Sa Dec

W końcu trafiliśmy na otwarty bar, w którym zamówiliśmy piwo i coś, co na obrazku wyglądało jak mięsko. Wyglądało, bo jak przyszło, to okazało się, że są to najgorszego sortu, trochę surowe podroby. Z całego dania zjedliśmy ogórka i wypiliśmy po 2 piwa. Teraz nie dość, że głodni, to byliśmy jeszcze pijani. A do hotelu wciąż daleko.

 

Sa Dec Wietnam Mekong

 

Na miejscu nikt nie mówił po angielsku, więc próbowaliśmy się porozumieć z pomocą translatora. Niestety nieskutecznie. Nie byliśmy z stanie poprosić młodego człowieka na recepcji o klimatyzowany pokój, a wentylator ledwo dział. W tej sytuacji zrezygnowałam z pytania o wycieczkę po Mekongu. Postanowiłam zobaczyć, co przyniesie jutro…

Plan mieliśmy napięty i była wewnętrzna presja na jego zrealizowanie 😉